Czystka rozpoczęła się 28 stycznia. Wieczorem wojsko owinęło wieś kilkoma kordonami. O poranku wszystkie ulice były już zatarasowane przez BeTeeRy, których numery identyfikacyjne zamazano błotem. Zupełnie nisko krążyły nad siołem helikoptery, łupek leciał z dachów jak klonowe liście, ogołocone domy odkry- wały wnętrza strychów. Rankiem 29 stycznia Liza Juszajewa zaczęła rodzić – tak już bywa, nie da się takich rzeczy skoordynować z terminem „specoperacji”, ustalonym przez generała Władimira Mołtienskiego.
Sen sprawdził się w domku na kurzej stopce, na rogu Marksa i Gorkiego. Domek jest zasikany, ale bajkowy. Schodki dawno ktoś wyłamał. Misza siedzi na progu i macha nogami, metr nad chod- nikiem. Białe, mokre płatki szybują niezdarnie i lądują ciężko na dziurawym dachu. - Nie pracujesz już na dworcu? Zaprzecza. - Nie wejdę na dworzec. Boję się.
Niemal wszystkie gatunki tradycyjnego dziennikarstwa czasu „pieriestrojki” obumarły. Wykoszono je – częściowo za Jelcyna, częściowo za Putina. Pierwsze – bez specjalnego nawet oporu – wyciągnęło kopyta Śledztwo Dziennikarskie. Był taki gatunek – zajmowali się nim przede wszystkim ludzie niebywałej wprost dumy i samolubstwa, głównie zresztą płci żeńskiej, ewidentnie lepiący swój image na bazie zachodnich filmów.
Bydłu, które jest zarzynane, zawsze rozcina się brzuch, potem wtykają rękę do środka i wyrywają żyłę płucną. Podobnie traktują swoich wrogów schwytanych na wojnie, których także rozcinają na żywca, potem wtykają rękę do środka i również wyrywają żyłę płucną. Czasem gdy jeniec nie chce się ukorzyć, odcina mu się najpierw wstydliwe części ciała i bije się go nimi po pysku, wiem to zdarzyło się w mojej obecności, między Kamingou a Nanningai.
W środkowoeuropejskich państwach narodowych nie uznaje się odrębności etnicznej tych grup ludności, które tego pragną, jeśli owe grupy mówią etnolektem bliskim językowi narodowemu (oficjalnemu) danego państwa oraz wyznają taką samą wiarę jak naród na terenie którego państwa zamieszkują. Ta nieartykułowana zasada powoduje, iż od roku 1996 Ślązacy nie mogą zarejestrować swojej organizacji społeczno-kulturalnej w Polsce, arcybiskup krakowski od 2005 roku nie zezwala na używanie języka góralskiego w kościele, a Kaszubi obawiają się zadeklarować jako naród.
Najmilejszy czas takiTekst: jan janusz morawiecki"Teraz tylko czarna dziura. Przyszłości nie będzie. Jedynie on leci w górę. On czyni inny czas. Cała Polska z nim leci. 133 i pół metra". Reportaż audio w formacie mp3
Pieśń jako komunikatTekst: zuzanna morawiecka-pastuszenkoZaświaty tradycyjnie lokowano bardzo daleko od nadawców, pieśni trzeba było więc śpiewać tak, by były słyszalne z jak największej odleg- łości. Dlatego najczęstszą techniką był skando- wany śpiewokrzyk. Jedynym zadaniem stawia- nym przed tą formą jest jej funkcjonalność. Aspekt estetyczny nie powinien być tutaj w ogóle brany pod uwagę. Chyba że głównym celem nawiązania kontaktu z istotami nad- przyrodzonymi jest ich odstraszenie.
Warsztaty pisania ikonTekst: anna dorota morawieckaNa desce rozdzielczej papierowy ołtarzyk. Różaniec podskakuje na wybojach jak maskot- ka, a kierowca jak kapłan mruczy: "A ty kuda? Szczo za liudyna?" Ci, co chcą wysiąść, pokornie powtarzają litanię: "Zadnij dwier, bud' laska." W pełnym zaufaniu, jak wierni na tacę, podają z rąk do rąk dwie hrywny dla kierowcy. Za szybą złota kopuła cerkwi, jak lampa błyskowa, przypomina o przemijaniu. "Ej, zabawa" – ryczy z radia nasz chór cerkiewny.
Kultura konsumpcji jako kultura wyzwolenia?Tekst: tomasz szlendak, krzysztof pietrowiczDuchownym licheńskim przestała wystarczać 30-metrowa Golgota z wmontowanym koloro- wym szkłem i wieloma grotami, rozliczne pomniki i pomniczki z orłami na piersi Matki Boskiej, kurhan choleryczny, staw z malowniczą fontanną, „dróżki różańcowe" oraz stragany i sklepiki z dewocjonaliami. Trzeba jeszcze dobudować do tego, wzorem świątyń konsumpcji, tysiące metrów kwadratowych zadaszonej przysadzistą kopułą powierzchni.
Jak ryby czują się w wodzieTekst: dave eggersWoda jest jak futro szynszyli. Jak najczystszy ząb. Tak, mówią ryby, właśnie tak to czujemy. Jak pióra wśród innych piór, mówią. Jak proch w kontakcie z popiołem. Uśmiechamy się kiwając głowami. Gdy ryby nam to wszystko mówią, zaczynamy rozumieć. Zaczynamy myśleć, że wiemy jak ryby czują się w wodzie. Ale to nie zawsze jest tak, że futro, że popiół i najczystszy ząb. W nocy, mówią, woda może być inna.