|
zima'05 |
reportaże  strona główna |
|
JAN VAN RIEBEECK DZIENNIKI SŁUŻBOWE pierwszego komandora
stacji zaopatrzeniowej Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej na Przylądku
Dobrej Nadziei FRAGMENT OD 1
LUTEGO DO MARCA 1659 INSTRUKCJE, PRZYGOTOWANIA I POWRÓT Z NIEUDANEJ
WYPRAWY W KIERUNKU BRUKOWANEGO ZŁOTEM MIASTA MONOMOTAPY I W POSZUKIWANIU
ŻYJĄCEGO W KAMIENNYCH DOMACH BIAŁAWOSKÓREGO I PROSTOWŁOSEGO PLEMIENIA NAMANA
LUB NAMAQUA
LUTY ANNO
1659 Primo dito, rano
jasno, ciepło, słonecznie i zmienny wietrzyk, Owczy Jachcik[1]
powrócił z Foczej Wyspy[2] i od
razu został tam znów odesłany z deskami i drewnem opałowym. Po
długich przygotowaniach 7 wolnych amatorów zaoferowało odbycie podróży w głąb
lądu aż do Monomotapy[3], a przede wszystkim do pewnego ludu Namana lub
Namaqua[4],
który mieszka w kamiennych domach o czarnych ścianach, etc., wobec czego
podjęto dziś tę rezolucję, brzmiącą jak podano do wiadomości: sobota,
pierwszy lutego 1659 "Od
czasu do czasu przez przekłady tłumaczki Evy[5] i
innych wywnioskowano tyle, że najwyższym królem lub władcą tych Hotentotów
mieliby być Chobona lub C<h>oboqua[6], niezwykle bogaci w złoto, perły,
etc., a obok nich Namana lub Namaqua mieszkający w kamiennych domach, do
dotarcia w ciągu 20-30 dni, noszący białe wyprawione skóry zamiast tych
noszonych tutaj kudłatych skór, jak również mający, według słów Evy, kościoły w
których modlą się do Boga podobnie jak czynią to Holendrzy, a także posługujący
się w każdej pracy ręcznej czarnymi niewolnikami, sami będąc białawymi, z
długimi włosami, prowadzący z nimi[7]
również handel, mianowicie zębami słoni i bydłem w dużych ilościach, a będący
pożądliwymi głównie wobec czerwonej miedzi oraz żółtego drutu dito[8],
czerwonych korali, etc. I
aby wyruszyć do tego narodu po wielu przygotowaniach zgłosiło się obecnie
siedem żwawych osób, wszyscy będący wolnymi ludźmi, zwani a także z zawodu jak
podano do wiadomości: Christian
Jansz.[9] van
Hoesem, wolny myśliwy, dekarz i cieśla, inicjator a przez pozostałych przyjęty
jako przywódca z obietnicą uznania tego dla wyprawy; Jochim
Elberts van Amsterdam, wolny żeglarz saldański[10]; Hans
Jacobs Lisky van Danzigh[11],
wolny sługa podchorążego; Pieter
Jansen van Middelburch, wolny sługa młynarza; Gijsbert
Arensen van Bommel, wolny murarz; Dirck
Renskens van Maseyck, żeńca zbóż; Jan
Francken van Aernhem, starszy szeregowiec w służbie Kompanii[12]. Tak
więc przez Komandora[13] i
Radę została podjęta deliberacja i po lekturze rozkazu Szl. Pana Komisarza van
Goensa jak również następującej po nim konfirmacji Panów Władców z Patrii najświeższym pismem
17-tu[14] z
16-go kwietnia anno ubiegłego, zaaprobowali[15] i
zatwierdzili akceptację propozycji tych wyż. wym. wolnych amatorów by wyprawić
ich w drogę w nadchodzący poniedziałek lub wtorek i w tym celu wyposażyć we
wszystkie niezbędności na koszt Kompanii, a także 2 spośród najlepszych wołów
pociągowych by dobrze ich niosły, w końcu tym dłużej będą mogli pozostawać w
podróży, oraz obiecać premię tego rodzaju jak ta którą wynagrodzenie powinno
mieć miejsce przy wyszukiwaniu interesów w służbie Szl. Kompanii, zgodnie z
autoryzacją wzmiankowanych Ich Szl.[16] w
wyż. wym. skierowanym do nas piśmie, na co oni[17] powzięli postanowienie by, jeśli będzie to
możliwe, nie zawrócić zanim odnajdą wyż. wym. Namana lub innych, mając
nadzieję, że Wszechmogący raczy pozwolić wyszukać coś dobrego dla Szl. Kompanii
na pociechę za te ciężkie trudy, etc., w co zaufanie jest ogromne a ci
wzmiankowani ludzie są zacnymi, młodymi, rześkimi gośćmi, którzy często gęsto
bywali tu w terenie i już parę lat mieszkają na tym Przylądku w służbie
Kompanii i w wolności i dlatego uznani zostali za najlepszych i
najodpowiedniejszych do tej sprawy. Tak
też uczyniono i postanowiono w forcie Dobrej Nadziei, dnia i roku jak wyżej. podpisano: Jan van Riebeecq Roelof de Man Jan van Harwarden Abraham Gabbema, sekretarz." Tegoż dna Komandor otrzymał
zawiadomienie, że jeden z jego gwinejskich niewolników zbiegł wczoraj wieczorem
z jego gruntów. Niedziela,
2 dito, ładna pogoda, ciepło i wiatr jak wczoraj, przed południem Owczy Jachcik powrócił z Foczej Wyspy a
po południu został tamże odesłany z drewnem opałowym i deskami. Dzisiaj z pomocą Bożą po raz pierwszy
wytłoczono wino z przylądkowych winogron i wzięto próbę z nowego moszczu prosto
z kadzi, będącego najbardziej muszkatelowym a inne białe, okrągłe winogrona o
bardzo dobrym zapachu i smaku, będące hiszpańskimi winogronami jeszcze całkiem
niedojrzałe, różnorodne krzewy są tam nimi pięknie i gęsto obwieszone i pozostaje
mieć nadzieję, że wydadzą równie szczęśliwie jak te z będących tu 3 małych
młodych, dwuletnich krzewów, wyszło około 12 mengli[18]
moszczu, a jaki będzie gdy się uleży, rychło się okaże, i przeto odtąd flota
powrotna[19]
będzie spieszyć by tu się zatrzymać na nowy moszcz i stare dobre piwo, a że
wszelakie owoce są w najlepszej i pełnej dojrzałości, to przybywając jesiennymi
i świątecznymi okrętami[20],
również doskonale można zażyć rekreacji i upragnionego odświeżenia[21],
które będzie bardzo miłe i zatem większość okrętów Kompanii przybywa tu w
najlepszym pełnym czasie a mniejszość, mianowicie okręty wiosenne, zimą, wtedy
gdy w mniejszej obfitości są pozostawione owoce ziemi i mleko, które (z powodu
wysuszonych łąk) znowu jest nie do dostania, jak również wszelkie sałaty, etc. 3
dito, ciepło i wiatr jak wczoraj, rozpoczynających w imię Pana zamierzoną
podróż lądową wyruszających amatorów i poszukiwaczy przygód, wyposażono w 2
krzepkie woły pociągowe i ku poinstruowaniu zaopatrzono w następujący memoriał. "Memoriał dla wolnych amatorów i
poszukiwaczy przygód gotujących się z własnej woli do wyruszenia w głąb lądu, w
poszukiwaniu innego ludu, miast lub siół i co jeszcze mogłoby być znalezione,
by przemyśleć następujące sprawy: Lecz nim do tego dojdziemy, zaznajomimy Was
Panowie z nazwami tutejszych ludów, tyle w każdym razie ile wiemy na pewno, i
zaczniemy od tej przylądkowej nacji, z której Herry[22] został wygnany, która tu w okolicy to po
prostu Wodni[23],
kryjący się w gromadzie Przylądkowych[24],
zwanych Goringhaina lub Goringhaiqua, których zwierzchnikiem jest Tłusty
Kapitan[25],
zwany Gogosoa, którego Panowie zresztą wszyscy znacie. Potem Gorachauqua[26]
alias Gorachauna, Złodzieje Tytoniu, a których 2 zawsze trzyma się w pobliżu,
ponieważ nie śmieją podejść do właściwych Saldańczyków[27],
którzy mianowicie są: Cochoqua[28],
u których ostatnio był Podchorąży, jak również niektórzy z Was Panowie,
składający się z dwóch niezwykle bogatych w ludzi i bydło wodzostw pod
panowaniem Ngonnomy[29]
i Oedasoa'y, męża siostry Evy, lub szwagra trzymający się na Zach.Pn.Wschód[30]
stąd za wysokimi górami i dalej. Khonaiqua, równie bogaci w
bydło, żyjący i mieszkający blisko tych Cochoqua i w dobrej aliancji z nimi, i
którzy również według pouczeń Evy właśnie winni być najlepszymi przewodnikami
do Namanów, których przede wszystkim powinniśmy ochoczo szukać i mieszkają w
kamiennych domach, jak Wy Panowie podobnie jak my słyszeliście z jej i innych
ust. Jednak wątpliwym jest by
byli oni skłonni zaprowadzić Was lub pokierować do tego ludu, nie wydałoby się
to dla nas dziwnym, tak że swoje pierwsze kroki skierujecie Panowie na Zachód
do Góry Luyparts[31] saldańską
drogą do Hosomanów[32],
będących małymi Carigurina lub Chariguriqua[33], by
zostać przez tychże pokierowanymi lub zaprowadzonymi do dużych Chariguriqua, którzy
według wszelkich dostępnych informacji mają zarówno korespondencję[34] jak
i znajomości z Namanami lub Namaquami i Was Panowie będą mogli do nich
zaprowadzić lub przynajmniej wskazać do nich drogę, będący ci Namana, jak sami Panowie
zresztą słyszeliście, władcami całego tego hotendockiego[35]
rodu, mieszkający w kamiennych domach, o ścianach czarnych od wewnątrz,
ubranych w białe wyprawione skóry, którzy nas w tym czasie będą mogli
zaprowadzić również dalej do Chobonów, którzy jeszcze ponad tymi Namanami mają
zwierzchność nad tym przylądkowym ludem i bardzo bogaci w złoto, utrzymuje się
że rzeka Spirito Sancto[36]
prowadzi, z której ma być brane całe złoto do Mozambiku, co najwyżej nie więcej
niż 120- Po
pierwsze: Jak tylko znajdziecie się Panowie nad
pierwszą rzeką, byście stamtąd po pierwsze zaczęli wyznaczać kurs z kompasu i
notować lub zapisywać ile godzin, półgodzin, dłużej czy krócej, każdorazowo
przeszliście obranym kursem, w formie takiej jak czynią to sternicy na morzu,
by móc nanieść to na mapę dla Panów Władców w Ojczyźnie. W każdym razie trzeba
to przede wszystkim mieć na oku i nie wolno tego zaniedbać. ─ 2 ─ Do tego należy również dodać gdzie
znajdują się grunty gliniaste lub uprawne, piaszczyste, kamieniste, górzyste i
gdzie jest woda lub bieżące rzeki i jak się rozciągają, również uważać czy
gdzieś w górach lub rzece nie tkwi minerał z którego można wydobyć złoto lub
srebro. Również baczyć czy drogi są wszędzie przejezdne wozami, nadając
niektórym rozpoznawalnym miejscom nazwy, pytając też o nazwy ludu i jego władcy
i miast by poznać je w przyszłości. ─ 3 ─ Przy napotykaniu ludów należy również
zwrócić uwagę z czego żyją, jakich mają zwierzchników, jaki ubiór, jakie
interesy, jaką religię, mieszkania, umocnienia, wobec czego najbardziej są pożądliwi,
również czy mają miód, wosk, strusie pióra, zęby słoni, srebro, złoto, perły,
róg żółwiowy, piżmo, cybet[38],
bursztyn, jakieś ładne skóry, lub coś innego. ─ 4 ─ Jakie użyteczne owoce drzew lub ziemi
noszą te kraje, i schodząc gdzieś na plażę zauważyć jakie zatoki, rzeki uchodzą
do morza, jak się rozciągają i jakie są dostępne sposobności wody, drewna lub
odświeżenia, etc., lub czy są gdzieś do dostania ostrygi albo małże z perłami
albo żółwie[39]
przetworzone w grzebienie i inne wyroby. ─ 5 ─ Jak silny jest lud i z kim żyje w
przyjaźni a z kim we wrogości i dlaczego; jak są oni generalnie nazywani a
szczególnie imiona będących u władzy dostojników lub królów, i miejsc, miast,
miejscowości, włącznie z tym jaki posiadają rynsztunek wojenny. ─ 6 ─ Jak przychylni są naszej nacji, czy też
okrutni, przyjaźni i posiadają jakąkolwiek sprawiedliwość oraz policję[40], i w
każdym razie byście Panowie mogli się dowiedzieć jak wszystko notować lub
zapisywać dołączyliśmy Wam Panowie ku większej uwadze i poinstruowaniu kopię
memoriału zaprojektowanego przez Szl. Panów Zarządców by zwracać uwagę na
układanie raportów, przez co mamy nadzieję będziecie Panowie ponad naszymi
ustnymi wskazówkami wiedzieć co Wam tak czy inaczej należy czynić ku
osiągnięciu Waszej własnej chwały i zasłużeniu na premię Wam Panowie obiecaną,
w zależności od wartości tego co zostanie przez Was odnalezione, która daj Boże
może być znaczna i do tego również na zakończenie życzymy Wam Panowie
szczęśliwej podróży tam i z powrotem pod opieką Najwyższego Ochroniciela
wszystkich pobożnych, do którego będziemy zawsze modlić się za Was Panowie w
swoich codziennych modlitwach, by zachował Was w swojej łasce. Amen. W forcie
Dobrej Nadziei, adij[41] 4
lutego anno 1659 podpisano Jan van
Riebeecq." Po przekazaniu tego wszystkiego oraz życzeń szczęśliwej drogi,
etc., wyruszyli uzbrojeni każdy w dobrą skałkówkę i 1 pistolet łącznie z
odpowiadającą im amunicją, mający przy sobie na 2 wołach pociągowych: 4
dito, rano ciemno, znaczny wiatr z północną bryzką, z którą przypłynął z
wyspy Owczy Jachcik i został przed
południem załadowany deskami i drewnem opałowym, wraz z przejściem wietrzyku na
Pd.Pd.Wschodni znów na powrót tam odesłany. Również ktoś z podróżników powrócił do
fortu z jednym wołem na którego skarżyli się że nie są w stanie skłonić go do
marszu i pragną innego na jego miejsce. <...>
MARZEC
1659 7
dito, rano ładna pogoda i zmienny wietrzyk do południa, wzmiankowane okręty
powrotne[52] pożegnały się i wszyscy
weszli na pokład, jak również listy i papiery skierowane do Ich Szl. w Patrii. W międzyczasie również przybił do redy
okręcik widziany wczoraj przed zatoką, będący angielskim jachcikiem nazwanym
Suratis Vergat[53] z 35 ludźmi, wielkości
100 ładunków, i kapitanem Hendrikiem Terelem[54]
i kupcem Claterbacqiem[55],
którzy wyruszyli z Londynu 2/12 i byli w Gwinei, tam przehandlowali kilka zębów[56]
i złota i wiozący towary do Suratu[57]. W tym czasie wolni podróżnicy
powrócili do fortu, meldując że napotykali wszędzie ziemie tak jałowe, suche i
mało trawy i wody znaleźli, że z tego powodu zmuszeni byli ekspresowo zawrócić
z powrotem, nie tylko cierpiawszy przez to wielkie pragnienie, lecz również
brak pożywienia dla wołów pociągowych, z których jeden padł z głodu i
pragnienia, do tego ten drugi bardzo chudy, a oni[58]
nie mniej[59], czasem prawie umierali z
pragnienia, owszem byli u Charigurigua, lecz ci robili wszystko co w ich mocy
by zawrócić ich od Namaqua[60],
ci musieli podróżować samodzielnie, lecz nie mogli dotrzeć dalej niż do pewnej
wielkiej rzeki[61] która przypływała i odpływała[62]
i z tego wnioskowali że uchodzi do morza, nad którą zostali poinformowani przez
Souqua (lub rozbójników, całkiem dzikiej nacji bez domów lub bydła, choć
uzbrojonych we włócznię, strzałę i łuk), że mieli jeszcze około 7-8 dni drogi
do Namaqua, lecz zauważywszy że do przejścia były te same ziemie wszędzie
zarazem jednakowo jałowe, pełne skał i mało było wody do zdobycia, z powodu
pragnienia musieli zdecydować że zawrócą, twierdząc że przeszli tłumaczenie - zuzanna morawiecka [1] Schape-jachjen [2] Robben-eylandt [3] państwo plemienne utworzone przez ludy Bantu w delcie Zambezi i Limpopo (pomiędzy X a XIX w), okres świetności przypada na XIV–XV w. Monomotapa była jednym z przebojów dyskursu imaginacyjnego na temat nieprzebranych bogactw i cudów Czarnego Lądu [4] Nama – pasterski lud z grupy Khoikhoi, spokrewniony z San (również pod względem językowym), drobni i lekkiej budowy, o stosunkowo jasnej skórze – od żółtej, przez oliwkową, do jasnobrązowej [5] Krotoa – krewna Autshumato – wodza 'Strandloopers', czyli Goringhaikona. W wieku 10 lat przyszła do fortu Van Riebeecka na służbę, doskonale nauczyła się niderlandzkiego i została tłumaczką. W wieku 21 lat wyszła za Holendra – chirurga Pietera van Meerhofa, a po jego tragicznej śmierci popadła w alkoholizm i zmarła w 1674r [6] może chodzić o plemię Bantu, Xhosa; lub o imię władcy Khoikhoi z opowieści Krotoi – miał on być niezmiernie bogaty, bijący własną monetę większą niż dłoń [7] zupełnie nie wiadomo kto z kim [8] wł. 'ditto' - to samo, jak wyżej; czyli tutaj: tejże miedzi [9] czyli Janszoon [10] odbywający rejsy do Saldanii [11] imigrant niemiecki przybyły na Przylądek w 1656r [12] VOC, czyli Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej [13] piszącego te słowa Jana van Riebeecka [14] Panów Siedemnastu – zarządców VOC [15] Komandor i Rada prawdopodobnie [16] Szlachetności [17] amatorzy [18] czyli około [19] z Indii do Holandii [20] przepływającymi w tym okresie [21] rekreacja i odświeżenie – odpoczynek i wyleczenie załogi zatrzymującego się po drodze okrętu, a także uzupełnienie zapasów świeżymi pokarmami [22] Autshumato, Autohumao lub Autoshumao , wódz Goringhaikona - jednego z ludów Khoi-Khoi, pierwszy tłumacz – przed przybyciem Van Riebeecka znał kilka słów angielskich i niderlandzkich, których nauczył się od Anglików płynąc z nimi do Bantamu, oraz od holenderskich rozbitków ze statku Nieuw-Haerlem. Długi czas monopolizował biorąc ogromne prowizje, a następnie sabotował handel bydłem miedzy załogą fortu a ludnością tubylczą. W 1658 roku za kradzież bydła został przez Holendrów (jako pierwszy) wtrącony do więzienia na Foczej Wyspie, z którego po roku (jako jednemu z nielicznych) udało mu się uciec [23] Watermans – dosł. Wodnicy; zwani także Strandlopers, czyli chodzący po plaży – to Goringhaikona, grupa Khoikhoi, która utraciwszy bydło utrzymywała się ze zbieractwa i rybołówstwa [24] Caepmans; współcześnie Przyladkowych Khoikhoi dzieli się na trzy klany: Gourachouqua, Goringhaiqua i Goringhaicona; tutaj jak widać ten podział jest nieco mniej przejrzysty [25] Vette Capitein [26] Gorachoqua - jeden z klanów Przyjądkowych Khoikhoi [27] ogólna nazwa, którą określano raz jedne, raz inne pasterskie ludy Khoikhoi zamieszkujące Saldanię [28] jedno z najpotężniejszych pasterskich plemion Khoikhoi [29] Gonnemy [30] albo raczej Pn.Pn.Wsch. [31] Luyparts-geberchte, obecnie Tierberg [32] do dziś nieodkryte plemię Khoikhoi [33] lub Guriqua – plemię Khoikhoi zamieszkujące głównie okolice Rzeki Bergrivier i Zatoki Świętej Heleny, po epidemii ospy z 1713 roku niedobitki pod przewodnictwem Adama Koka utworzyły z potomkami europejskich osadników i kobiet Khoikhoi grupę zwaną później Griqua [34] kontakty [35] miało być 'hotentockiego' – dziś już wychodząca z użycia, nacechowana politycznie i emocjonalnie nazwa nadana przez Holendrów ludom Khoisan [36] która miała płynąć przez Monomotapę na Południowy Wschód i uchodzić w Zatoce Lourenço Marquez [37] ciąg dalszy orzeczenia "winniśmy..." [38] stosowana w przemyśle perfumeryjnym wydzielina gruczołów przyodbytowych cybety (Civettictis civetta)– zamieszkującego Afrykę i Azję zwierzęcia z rodziny łaszowatych [39] skorupy [40] rządy państwowe [41] wł. addì - dnia [42] funtów [43] niebieskie ubranie wytwarzane w Indiach [44] rodzaj perkalu [45] perkal różnego rodzaju [46] jeśli miało być 'taffaties' to chodzi o gładko tkany jedwab [47] 'St.-Thomass' – prawdopodobnie chodzi o ubranie wyrabiane w miejscu o tej nazwie, co również nie jest precyzyjne, być może chodzi o St. Thomee w Zatoce Gwinejskiej [48] jeśli to miała być 'betteela' to jest to rodzaj tkaniny – muślinu, perkalu lub płótna; może również oznaczać welon jeśli wywieść to słowo przez portugalski i hiszpański od 'beatas' [49] zupełnie nie wiadomo [50] naszyjnik z kamieni szlachetnych [51] czyli igieł [52] Amersfoort, Walvis, Fenix, Zierckzee oraz t'Wapen van Amsterdam, Oliphant, Provintie i Vlissingen – wpłynęły do Zatoki 21 II 1659 [53] Surat Frigate [54] Tyrrellem [55] Danielem Clutterbuckiem [56] kość słoniowa [57] indyjska tkanina bawełniana, a także miasta w Indiach lub Tajlandii] i Coramandel [półwysep Nowej Zelandii a także wybrzeże w Indiach [58] podróżnicy [59] chudzi [60] wg Van Riebeecka zakończenia –na i –qua są synonimiczne, więc używa ich wymiennie [61] Bergrivier [62] miała przypływy i odpływy – byli więc blisko ujścia [63] które się niestety nie zachowały [64] w
rzeczywistości ok. tłumaczenie - zuzanna morawiecka |
ZIMA 2005
wędrowiec © dziennikarze wędrowni |