|
|
debiut
Furtka
mirosława białaszczyk
      Bohaterami tej historii nie są
blokersi ani skinheadzi. To chłopcy z mojej okolicy. Widzę ich codziennie.
Obserwuję ich z okna albo w drodze ze szkoły. Jako dzieci bawiliśmy się na
jednym podwórku.
      Miejscem akcji nie jest
podejrzany zaułek, tylko zwyczajna ulica w Oleśnicy – średniej wielkości
mieście.
      Przeczytajcie, co można osiągnąć,
nie mając co prawda wykształcenia ani pracy, ale za to ogromny kapitał –
młodość.
Poniedziałek
      Jak zwykle
około południa Łukasz wyszedł przed kamienicę. Stanął pod płotem, przy furtce.
Zapalił papierosa. Patrzy przed siebie.
      Dwudziestoletni
Łukasz potrafi tak stać kilka godzin. Nieważne, sam czy z kumplem. Czasem
spaceruje: od furtki do bramy i z powrotem. Chyba się nie nudzi – staje przy
furtce codziennie od wielu, wielu miesięcy. Kiedyś nie było go widać przez parę tygodni – pracował w
pobliskim supermarkecie. Ale teraz wszystko wróciło do normy.
      Wieczorem,
około 21, pod furtką stoi już kilka osób. Zeszli się kumple. Kropi deszcz, ale
nikomu to nie przeszkadza. Chłopcy są
ożywieni. Kopią pustą plastikową butelkę po napoju. Rozmawiają:
K…, Piciu, jak żem mu powiedział….
Nie p…dol, k…a!
      Od czasu do
czasu wybuchają śmiechem. Specjalnie bardzo głośno, bo są ciekawi, czy ktoś z
sąsiadów się nie „wychyli”. Ale tu ludzie chcą świętego spokoju.
Wtorek
      Dziś
wieczorem oprócz chłopaków pod furtkę przyszły też Kasia i Ania. Są fajne:
krótkie kurtki, buty na koturnach, tapirowane włosy. Piszczą śmieją się. Z
piskiem opon podrasowanym maluchem podjeżdża Gruby.
      Gruby jest
wysoki i „napakowany”. Ma puchową kurtkę i goli się maszynką na zero. Jeździ z
fantazją szczególnie po kilku piwach. Nikogo się nie boi, bo (jak twierdzi) ma
znajomych w policji. Ma 27 lat.
      Przywiózł
butelkę wódki. Postawił ją na dachu samochodu. Flaszka krąży z ręki do ręki.
Piją „z gwinta”. Jest wesoło.
      Robert też
ma malucha. Jak go kupił, to się bardzo cieszył. Zainstalował w nim alarm.
Przez cały tydzień chłopaki „dla jaj” uruchamiali go o różnych porach. Ale tu
ludzie maja twardy sen.
      Potem
chłopaki ścigają się po ulicy. Gruby udaje, że rozjedzie Picia. Ten krzyczy:
Wyp…aj!
      Jest mały
problem. Kasia tak się upiła, że nie może ustać na nogach. Piciu i Jarek
rechoczą. Biorą ja pod ręce i ciągną bezwładną jak worek.
Środa
      Dziś nie
było kumpli, ale Łukasz i Piciu i tak sobie urządzili zabawę. Długą taśmę
rozciągnęli na wysokości półtora metra przez całą drogę, pomiędzy
naprzeciwległymi parkanami. Za jakiś czas w zasnutą taśmą drogę wjechał
policyjny radiowóz. Pękająca taśma fajnie trzaskała. Ale pojechał dalej. Piciu
i Łukasz obserwowali to z bramy. Piciu ma 20 lat. Chodzi w przyciasnej kurtce, przygarbiony, z rękami w kieszeni.
Koniec nosa ma zawsze zaczerwieniony. Wymigał się od „woja”. Na stałe nie pracuje nigdzie. Czasami zrzuci
komuś węgiel do piwnicy albo pogrzebie przy aucie.
Czwartek
      Trochę
nudno. Piciu złapał małego kota. Dużo się ich kręci po podwórku. Wcisnął go do
stojącego naprzeciwko samochodu. Nie na siedzenia, tylko tam, gdzie jest
silnik. Chodzi o to, że jak facet będzie chciał rano jechać do pracy, to
samochód nie ruszy. Bo będzie w środku zapchany zmielonym kotem. Ale kawał się
nie udał. Sąsiedzi usłyszeli ciche miauczenie podduszonego kota i wypuścili
ledwo żywe stworzenie na wolność.
Piątek
      Około 22
całe towarzystwo siedzi pod balkonem naprzeciwko. Jest impreza. Rano sprzątaczka
pozbiera z trawy butelki o wódce i napojach, puszki po piwie, a nawet słoik po
śledziach. Wrzaski: Weź, Roz…dol tę ławkę!
Co boisz się? Dziewczyny „podkręcają”: Nie pękaj, weź ją
roz…dol!
      Głośny trzask.
Sobota
      Pod furtką tego wieczoru jest cicho, bo wszyscy pojechali
na dyskotekę.
      W nocy
chłopaki mogą robić wszystko. Bo ludzie chcą mieć całe okna i nie zlecieć ze
schodów. Bo to chłopaki od sąsiadów.
      Szczególnie
trudno jest emerytom, którym Łukasz i spółka nie chcą okazywać należnego z
racji wieku szacunku. Emeryci frustrację wyładowują na kilkulatkach. Ja cię,
„gówniaro”, nauczę mówić dzień dobry starszej osobie! Patrz pani, jak te gnoje
połamali kwiaty. Przedszkolaki podrosną i też pokażą, na co ich stać.
Niedziela
      W sumie
dzień jak każdy. Ale Łukasz w niedzielę żeluje mocniej włosy, a czasem zakłada nawet białą koszulę.
Wieczorem będzie wesoło. Zjadą się chłopaki. Łukasz zapala papierosa. Patrzy
przed siebie…
      Ostatnio podano w
radiu, że gdy starając się o pracę, piszemy w podaniu, że znamy dwa języki obce
i obsługujemy biegle komputer, to się właściwie ośmieszymy. Są bowiem
umiejętności zbyt oczywiste, aby warto było o nich wspominać.
III NAGRODA 2002
|