|
*archiwum* JESIEŃ 2005       |
wydanie ukazało się 2 października 2005 roku |
|
Warszawiacy
Chciałbym podzielić się moją pasją poznawania ludzi. Ona była pretekstem do rozpoczęcia i siłą napędową do realizacji całego projektu. Narzędziem, które pozwala mi ją realizować, jest fotografia. Prosta, nie wydumana w formie, gdyż nie jest celem sama w sobie, ale środkiem do przedstawienia człowieka. Natomiast zabiegi formalne, "podnoszące" atrakcyjność fotografii, tak naprawdę, oddalają nas od sfotografowanego człowieka. Sprawiają, że fotograf i jego zdjęcia dominują nad bohaterem fotografii. Tego staram się unikać. Fotografując Wietnamczyków skupiłem się na prawdziwości w wymiarze ludzkim, czasem celowo pozbawiając zdjęcie kontekstu; sytuacja polityczna, społeczna, status materialny czy miejsce pracy modela. Wtedy naprawdę spotykałem się z człowiekiem. Bartłomiej Zaranek *** jan van riebeeck Addi, 24 września wyruszając wieczorem z przylądka de Boa Esperance, we czterech, Jan Verdonck van Vlaenderen, Willem Huijtjens van Maestright, Gerrit Dirscks. van Maestright i Jan Blanx van Mechelen, biorąc kurs na Mozambik, mając przy sobie 4 suchary i rybę. Niech Bóg raczy pozwolić nam przetrwać tę podróż. Również 4 szpady, 2 pistolety i psa.
|
W meksykańskiej nadmorskiej wiosce stał przy redzie pewien bankier inwestycyjny i obserwował, jak przybijała właśnie mała rybacka łódź. W łodzi znajdowało się kilka wielkich tuńczyków. *** Rzeka dźwięku
Są muzykanci-skały, co jak wezmą w dłonie posklejane taśmą skrzypce, to smyk się strzępi a po strunach idzie dym. Są bębniści, którzy na własnoręcznie zrobionym instrumencie porządkują rytm. Są śpiewacy, którzy mają Pieśni. Ale nie każdy, kto posiada umiejętność, może być Mistrzem. Mistrz czerpie siłę z dzielenia się swoją wiedzą. Jest drogowskazem. ***
*** Czarna recenzja
Edmund Lewandowski pisze: „Rosjanin zdaje się nieodgadniony i zmienny jak kobieta. Miewa napady kobiecej histerii, szaleństwa i opętania”. Kryteria badawcze autora „Rosyjskiego sfinksa” wydają się równie zmienne i nieodgadnione. *** Bądź pokorny, Boleś Paul, dawny przyjaciel, jak dowiedział się, że Bolesia wywieźli na roboty - próbował go odszukać. Pobiegł do kuzynki, zaczął pytać. Ale Boleś napisał już z Niemiec list, przykazał krewnej: "Jakby się czasem Paul u Ciebie pokazał, nie zdradź, gdzie ja jestem. Bo to dla mnie już nie człowiek. Mundur był dla niego ważniejszy ode mnie.". |
wydanie ukazało się 2 października 2005 roku |
|
w ę d r o w i e c © d z i e n n i k a r z e w ę d r o w n i ---hamburg---poznań---warszawa---wrocław--- |