|
|
... w poszukiwaniu zaginionego wzgórza
marcin wawrzyn
Dzisiejszy Białystok
... to z jednej strony ostatnia, jedenasta aglomeracja w kraju, licząca 283 tys. ludzi, z okropnymi blokowiskami pokroju Antoniuka i Dziesięcin. Z drugiej strony
miejscowi twierdzą jednak, że ich miasto to taka wielka wieś. I rzeczywiście. Spacerując choćby po Bojarach (polecam ul. Wróbla), Bema, czy Wygodzie widać
sielskie obrazki: ludzie nadal mają tu sady, hodują kury i gołębie, a kartofle trzymają w ziemiankach. Chatki są na ogół drewniane - część ze zdobionymi narożnikami
i okiennicami wygląda naprawdę uroczo - zwłaszcza po remoncie. Ale to tylko wyjątki, bo dominuje podpalanie walących się domów w celu wyłudzenia
odszkodowania i stawianie kreatur z pustaków. Trudno się dziwić, że niektórym się odechciewa: często nie ma tu kanalizacji i podobnych wynalazków. Nie wyszło
nic z planów zrobienia Bojar skansenem miejskim - pomysł dobry, lecz realny jakieś 20 lat temu, a nie teraz. Szkoda, bo główna ulica tej dzielnicy - Słonimska ma
stuletni bruk (13), ruch tutaj jest mały, przez co skansen aspirowałby do roli strefy pieszo-rowerowej.
Od przedmieść do śródmieścia droga wiedzie lasem
Tereny zielone zajmują ponoć 30% powierzchni Białegostoku. Aby to sprawdzić polecam taką wędrówkę: zaczynamy na stacji B-stok Starosielce na małym
moście kolejowym, skąd jest widok na pół miasta i polanę z dzikimi sadami. Kierujemy się na Nowe Miasto mając za sobą tory na Warszawę, a po lewej komin
elektrociepłowni na Bażantarce (14). Nowe Miasto trzeba minąć idąc przez były poligon. Po drodze mijamy bunkry i samotną drewnianą chatkę. Za chatką można
odbić na polankę ze wzniesieniem i odszukać w krzakach stare wykopy z drewnianymi umocnieniami, lub pójść prosto na strzelnicę w kształcie litery W (idąc prawą
odnogą strzelnicy wchodzimy znowu w las i po pierwszym skrzyżowaniu są stare bunkry, w których jako chłopiec lubiłem się bawić - gdy uciekli sowieci, poligon
podupadł a moje bunkry zasypano: teraz są resztki, ale nadal miłe). Po lewej jest Nowe Miasto, na wprost - widoczny ze strzelnicy Kleosin. Trzeba go przejść i
wtedy wchodzimy do Lasu Solnickiego. Teraz zmieniamy kierunek marszu z południowego na wschodni. Lasem Solnickim można dojść aż na Krywlany (lotnisko
sportowe). Od Ciołkowskiego prowadzi tam brukowana leśna droga (obok jest cały zespół takich alejek), która jest... drogą rowerową. Będąc już na wysokości
lotniska mamy dwie alternatywy: albo obejść całe miasto lasem (co jest trudne ze względu na bagna, rzeczki i działki), albo wejść do Lasu Zwierzynieckiego. Jego
aleje są w miarę oryginalne. Tutaj robiono kiedyś polowania - teraz zostało trochę dziczyzny, ale raczej zajęcy niż saren. Trzeba iść cały czas prosto do ronda z
kamieniem - pomnikiem lotnika. Potem znowu prosto. Wchodzimy do Parku Zwierzynieckiego - po lewej jest cmentarz wojskowy, po prawej ZOO. Idziemy...
prosto do dużego ronda z filharmonią (po drodze dwa pomniki stawiane przez "prawdziwków"). Za rondem są już planty. Odbijając w lewo dojdziemy do Pałacu
Branickich (tutaj są moje ulubione miejsca, zwłaszcza brama za pocztą, prowadząca na brukowany plac do kafejki pałacowej "Arsenał"; gdy byłem tam ostatnio, na
ścianie obok bramy widniały jeszcze szablony sprzed kilkunastu lat; inne godne uwagi szablony były jeszcze pod łukami kamienic na Sienkiewicza i Rynku
Kościuszki - ostatni szablon "997 telefon zaufania" ostał się przy telefonie koło spożywczego na Rynku). Idąc jednak prosto (główną aleją Plant, albo wzdłuż
Świętojańskiej - polecam) mijamy fontanny i pomnik praczek. Przechodzimy Mickiewicza i wchodzimy do parku z Teatrem Węgierki. Na drewnianym mostku nad
Białką wędrówka nasza się kończy.
Wracając do zieleni. Jeśli spojrzeć na mapę widać, że B-stok otoczony jest lasami. Na północy Pietrasze, od wschodu Dojlidy, na południu Las Solnicki.
Największą lukę do rozbudowy aglomeracji daje Kleosin z Ignatkami, Horodnianami i Księżynem. I prawdopodobnie w tym kierunku (południowy zachód) oraz na
zachód w stronę Choroszczy i Fast aglomeracja - nie miasto, bo Kleosin nie chce być jego dzielnicą - będzie się roztaczać.
Śledziki białostockie
Mowa przeciętnego Białostocczanina jest, powiedzmy, śliska niczym śledzie. Charakteryzuje się ona dużą ilością zmiękczeń (np. Giedymin - Gedymin, piewnica -
piwnica; ale już "sikiera" zamiast "siekiery"), tylnojęzykowym "l" i ogólnie "naleciałościami kresowymi". Dzisiaj śledzikuje się jeszcze na bazarach na Jurowieckiej,
Kawaleryjskiej i Bema. Z ciekawszych wyrazów i sformułowań podaję takie: rugać się - znaczy mówić wulgarnie; wiszczeć - krzyczeć; bylim, poszlim - często z
końcówką "my"; albo: baby stali. Żeby pojąć istotę śledzikowania, proponuję wyraz "śledzikować" wymówić z litera "ś" bez kreski, bardzo miękkim "l" (niemal z
kreską); "dzi" trzeba rozbić na "dz" i "i", między "k" i "o" wstawić "u", zaś "ć" (tak jak "ś") wymówić bez kreski, ale raczej jako "tz". Ponadto synów i córy
Białostocczyzny odróżnić można po nadużywaniu słówka "dla". Np. nie "tobie", ale "dla ciebie"; nie "czytelnikom", ale "dla czytelników" itd..
By przysłużyć się dla śledzikowania należałoby porządnie wyremontować bazar przy Jurowieckiej - zwłaszcza plac przed stadionem - i absolutnie nie ganiać
stamtąd babuszek ze szczypiorkiem (choćby rósł przy szosie warszawskiej).
Dzień, jak co dzień
Gdy jeździ się autobusem po centrum (15), widok z okna może być przygnębiający. B-stok to głównie "późny Gierek" plus nowomoda - takie disco polo w
architekturze. Na Rynku Siennym zasłoniono np. domem towarowym ulicę Młynową i Kijowską z całym rzędem drewnianych chałup. Po lewej powstał szklany
hangar TP SA, a po prawej (także szklany) parking. Inne brzydactwo wzniosła Gazeta Wyborcza i Kasa Chorych obok (blaszaka a la supersam) magistratu.
Starówki jako takiej Białystok nie posiada. Można by ją mieć choćby na Bojarach, albo przy ul. Warszawskiej (16), Sienkiewicza, Kilińskiego, Rynku Kościuszki,
Suraskiej i Lipowej (zwłaszcza po otwarciu deptaka). Wypadałoby też zadbać o uspokojenie ruchu w centrum, np. niwelując krawężniki w obrębie Lipowej i
Piłsudskiego (strefa przyjazna pieszym i rowerom). Drogi rowerowe trzeba "tylko" połączyć - bo ich lokalizacja jest w miarę dobra. Autobusom na Piłsudskiego
należą się osobne pasy. Poza tym 3/4 obwodu miasta pokrywają linie kolejowe. Możliwa jest tu jazda autobusem szynowym ze stacji B-stok Stadion przez Nowe
Miasto i Bażantarnię na dworzec główny (a potem na Wasilków), lub na Towarową z Pieczurkami, aż do Zaścianek
*
fragment pochodzi z książki Moje miasto wydanej przez Duch Miejsca, Instytut Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego
zainteresowanych publikacją odsyłamy do autorów: jaWsieci - moje miasto
|