Woziwoda. Szkic fizjologiczny
aleksander baszucki, tekst
zuzanna morawiecka, rysunki
Pod oknem, przyozdobionym w fantastyczne stalaktyty, blisko ściany,
na której zielona pleśń rozlała się malowniczymi ornamentami, wśród
miejsc zdobnych w czarne plamy, na płótnach przykrytych podłą owczą
skórą, leżał mój chory, wyciągnięty na plecach jak martwy. (...) Twarz
odchodzącego wyrażała niewiarygodny cierpiętniczo-uroczysty
spokój. - Pantelejmon! - powiedział cicho facet, który mnie wprowadził
do izby, uklęknąwszy na kolana i dotykając ostrożnie chorego. - Ej!
Pantelejmon! >>>
Nie chcę się obudzić
jan janusz morawiecki, tekst
filip łepkowicz, zdjęcie
"Forum pozwala nam przetrwać. Zapełnić pustkę.
Pozwala mówić o tym, co najważniejsze. A na co dzień możemy sobie dalej
stwarzać pozory. Ja jestem w tym doskonała. Zapewniam. Na imprezach jestem najbardziej
rozrywkowa. A serce krzyczy. Tylko my znamy ogrom swojej tragedii. Znamy tę
niewysłowioną pustkę."
>>>
Przetasowanie
jędrzej morawiecki, tekst
filip łepkowicz, zdjęcie
"Patrol ujrzał kobietę bezdomną. Patrol przyjrzał się tej kobiecie. Okazało się,
że jest ona w ciąży, w dziewiątym miesiącu. Jak wyglądała? Jak to osoba bezdomna. Nie wydawała się jednak, jako się
mówi – bardzo zaniedbana. Może dlatego, że była w końcu kobietą. Kobiety zwykle lepiej
wyglądają niż mężczyźni."
>>>
To nie jest mój czas - REPORTAŻ RADIOWY
jan janusz morawiecki
"Harry obracał się wśród ludzi, którzy później
usadowili się w świecie biznesu i władzy solidarnościowej. Harry społecznie
upadł. Spotykał ich na ulicy. Prosił by dorzucili się na bełta. Oni byli
świetnie ubrani, czytali już tylko własną książeczkę czekową. Powinni się od niego odwórcić. Ale nikt mu nie odmawiał.
Dawali Harremu pieniądze jakby coś spłacali. Harry był ich wyrzutem sumienia.
Oni poszli w górę, coś zyskali, wiele pogubili. On pozostał taki sam."
>>>
Dziennik z Lotniczej
jerzy żurko, tekst
zuzanna morawiecka, rysunki
Wiesiek K.: Nie miałem żadnej kobiety. Przecież ja jestem nienormalny.
Debilowaty jestem, zrodzony po pijaku. Nienormalność, upośledzenie to
się nazywa... I rzeczywiście Wiesiek ma rację. W schronisku, takich jak
on "debilowatych" nie ma wielu a zdarzają się całkiem inteligentni
ludzie. Ciekawe jest to, że ci z niedorozwojem zupełnie znośnie dają
sobie radę w życiu i nawet mniej piją.
Zapiski po zimie.
Pierwszy miesiąc pracy w schronisku dla bezdomnych.
>>>
Czas tandety - REPORTAŻ RADIOWY
jan janusz morawiecki
Reportaż
"Czas tandety" jest zapisem rozmowy pracowników Polskiego Radia
Wrocław. Audycja została nieprzychylnie przyjęta zarówno przez środowiska
kombatanckie, jak i ludzi dawnego establishmentu.
Wspomnienie o stanie wojennym u każdego z nas zapisało się
inaczej: jedni pamiętają strach, przezwyciężanie różnych trudności, chęć walki
z komuną i wszystkim co komunistyczne, a inni wytarli to co złe ze swej
świadomości. Do wspomnień podchodzą z humorem i często sytuacje ciężkie
przedstawiają w sposób anegdotyczny. Pozostało im wspomnienie o paradoksach
tych czasów.
>>>
Dwieście torebek herbaty
katarzyna górniak, tekst
zuzanna morawiecka, rysunki
Wędrując ulicami Kabulu poznawałem jego
mieszkańców. Wielu zaprosiło mnie na herbatę, z niektórymi zamieniłem tylko
parę zdań, a z innymi nie mogłem wcale porozmawiać, pomimo że znali po
kilka języków: urdu, pasztu, farsi... Wszyscy byli otwarci i ciekawi wędrowca. W
kraju, w którym czas zatrzymał się wiek temu i płynie zupełnie innym rytmem,
przyjaźnie nawiązuje się niezwykle łatwo.
>>>
Ludzie których spotkałem. Kabul 2004
maciej skawiński
Wędrując ulicami Kabulu poznawałem jego
mieszkańców. Wielu zaprosiło mnie na herbatę, z niektórymi zamieniłem tylko
parę zdań, a z innymi nie mogłem wcale porozmawiać, pomimo że znali po
kilka języków: urdu, pasztu, farsi... Wszyscy byli otwarci i ciekawi wędrowca. W
kraju, w którym czas zatrzymał się wiek temu i płynie zupełnie innym rytmem,
przyjaźnie nawiązuje się niezwykle łatwo.
>>>
Metry Kruciny
jędrzej morawiecki, tekst
filip łepkowicz, zdjęcia
Ksiądz Jan stanął na ambonie za biskupem Kominkiem.
Był za nim, kiedy arcybiskup powiedział: “Kto zwalcza pojednanie narodu
polskiego z narodem niemieckim - uderza w twarz polską rację stanu”. Tych zdań
nie było we wcześniej przygotowanym tekście. Powiedział to spontanicznie,
mocno. I wtedy rozległa się po raz pierwszy w Polsce burza aplauzu. Kominek do
księdza Jana: “Co się stało? Błąd jakiś popełniłem?”.
Krucina: “Przecież Ksiądz Arcybiskup słyszy - to echo”.
>>>
Bądź pokorny, Boleś
jędrzej morawiecki, tekst
maciej skawiński, zdjęcia
Paul, dawny przyjaciel, jak
dowiedział się, że Bolesia wywieźli na roboty - próbował go odszukać.
Pobiegł do kuzynki, zaczął pytać. Ale Boleś napisał już z
Niemiec list, przykazał krewnej: "Jakby się czasem Paul u Ciebie
pokazał, nie zdradź, gdzie ja jestem. Bo to dla mnie już nie człowiek.
Mundur był dla niego ważniejszy ode mnie.".
>>>
Dzienniki Służbowe pierwszego komandora stacji zaopatrzeniowej
Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej
na Przylądku Dobrej Nadziei od 25 września do 13 października 1652
jan van riebeeck
Addi, 24 września wyruszając wieczorem z przylądka de Boa Esperance, we czterech,
Jan Verdonck van Vlaenderen, Willem Huijtjens van Maestright, Gerrit Dirscks.
van Maestright i Jan Blanx van Mechelen, biorąc kurs na Mozambik, mając przy sobie
4 suchary i rybę. Niech Bóg raczy pozwolić nam przetrwać tę podróż. Również 4 szpady,
2 pistolety i psa.
>>>
Warszawiacy
bartłomiej zaranek
Chciałbym podzielić się moją pasją poznawania ludzi. Ona była pretekstem do rozpoczęcia i siłą
napędową do realizacji całego projektu. Narzędziem, które pozwala mi ją realizować, jest
fotografia. Prosta, nie wydumana w formie, gdyż nie jest celem sama w sobie, ale środkiem do
przedstawienia człowieka. Natomiast zabiegi formalne, "podnoszące" atrakcyjność fotografii,
tak naprawdę, oddalają nas od sfotografowanego człowieka. Sprawiają, że fotograf i jego zdjęcia
dominują nad bohaterem fotografii. Tego staram się unikać. Fotografując Wietnamczyków skupiłem
się na prawdziwości w wymiarze ludzkim, czasem celowo pozbawiając zdjęcie kontekstu;
sytuacja polityczna, społeczna, status materialny czy miejsce pracy modela. Wtedy naprawdę
spotykałem się z człowiekiem.
>>>
Konwersja
jędrzej morawiecki
Jestem w rozdarciu pomiędzy własną rodziną a
Nauczycielem. Życie się splątało, Igorku – rzuca Sasza. – Oni nie chcieli tu
żyć, przyjechali tylko popatrzeć i spakować dobytek z powrotem do wagonu. Ale
poszli za mną.
Miasto się zmienia, bije puls życia. Dzieci się rodzą. – mówi
w końcu wolno Igor. - Świat, który tworzy Nauczyciel zaczyna się już przejawiać
na zewnątrz. Mimo że stoją jeszcze namioty, domki z polietylenu, widać już
fundament Nowego Świata.
Sasza przekrzywia głowę i uśmiecha się słabo. Igor kopie
butem żyzną, ciepłą ziemię. Ma smutną twarz.
>>>
Teatr Pawlika
jędrzej morawiecki, tekst
maciej skawiński, zdjęcia
Trzeba się decydować: w teatr się wchodzi albo nie. Tu jest ciężka harówka. Piotrek to
wszystko wie, nie gra pierwszy rok i pewnie też ma nadzieję, że inwestycja się
zwróci, że objazdy wypalą. W końcu aktorzy są dorośli, wchodzą we wszystko
razem z obawą przed biedą i nadzieją na radość żywego, eksperymentalnego
teatru. Jarmarcznej budy na tarpanie.
>>>
Ten, co zrobił taką krzywdę...
monika libicka, tekst
magda budzyńska, rysunek
Babcia też przychodzi do ośrodka. Witam się z nią i
widzę, jak bardzo jest zdenerwowana. Po zajęciach klęka przed Adrianem. Ten siedzi na ławce i patrzy na
nią z łagodnym uśmiechem. Babci po policzkach płyną łzy. Chłopiec nic nie mówi.
– Przynieść ci hulajnogę w czwartek? -
pyta babcia. Adrian odwraca głowę…
>>>
Słocza
adam płociński, tekst
zuzanna morawiecka, rysunki
Kiedy Paweł zarobkował hodując króliki, zdarzyło mu
się oszukać człowieka. Oddając skórkę do skupu, ukrył jej wadę. Wyszedł
ze skupu i zaczął się bać. (Bałem się, że jak będę Boga prosił o coś,
to nie będę wysłuchany, bo mi zaś szatan powie: „Tyś okradł
człowieka”.) Wrócił więc i przyznał się do oszustwa.
>>>
Skrawki podróży
adam płociński, tekst
jakub grygiel, zdjęcia
zuzanna morawiecka, ryciny
Kilka lat później podróżowałem rowerem po Ukrainie.
Pewnego razu wieczór zastał mnie w zapadłej wiosce (...) Przenocowałem
w ruinach miejscowego zamku. Rano odkryłem, że w jednym ze skrzydeł
żyje zakonnica, s. Annuncjata, niegdyś matka generalna niepokalanek,
która opuściła Polskę rozczarowana lokalnym kapitalizmem (wolę tutejszą
biedę...). To od niej usłyszałem o błogosławionej Marcelinie.
>>>
Żółte Volvo
jolanta krysowata, tekst
zuzanna morawiecka, ryciny
Nie ma większego trzeszczenia – pomyślałam, gdy ciężarówce udało się ruszyć. Do tego to wszechtelepanie. Części, cząsteczek, blach, blaszek, śrubek, nakrętek, uszczelek, klamek, gałek, pokręteł, dźwigni, butelek za siedzeniem kierowcy, zegarka na jego ręce i kości pod bladą skórą. Nie szczękały tylko jego zęby, bo ich nie miał. Ale ja je miałam, czego w tej chwili po raz pierwszy w życiu (nie licząc kilku wizyt u dentysty) żałowałam bardziej niż „grzechu brzydkich wyrazów” przy pierwszej spowiedzi. (1985) >>>
Jesteś tutaj
jędrzej morawiecki, tekst
marek arcimowicz, zdjęcia
"Wigilia. Załoga szukuje potrawy, znika w kłębach wrzątku, snuje opowieści. Jadalnia błyska światłem. Ci, którzy weszli na pokład na stałe siedzą złączeni z tymi, co ciągle tu zachodzą, z tymi, co przepływają przez "Samotnię" i lecą znów w dół. A potem wracają, by nie zagubić się podczas nizinnej gonitwy. Wdrapują się by poczuć dom"
Ból pustych ramion - REPORTAŻ RADIOWY
jan janusz morawiecki
- UWAGA - z powodu ograniczonej ilości miejsca na serwerze jesteśmy w stanie prezentować w -wędrowcu- jedynie fragmenty audycji archiwalnych. Zainteresowanych całością prosimy o kontakt mejlowy.
Nie ma większego bólu na ziemi ponad rozpacz matki nad utratą dziecka. Bohaterki reportażu nie opowiadają o zdarzeniach, ale o tym, co dzieje się w ich sercach. Mówią też o bezduszności, rutynie zawodowej, strachu najbliższych i ucieczce w sen. Samotna Pieta nie jest marmurowym posągiem, ale żywym człowiekiem. Płaczemy razem z nią, bo jesteśmy ludźmi.
>>>
Dąb piramidalny
filip łepkowicz - zdjęcia,
jan morawiecki, jędrzej morawiecki - tekst
"Staliśmy za kolczastymi drutami. Mieliśmy czas dla siebie. Bo nie musztrowali nas przecież cały dzień. Tośmy stali i patrzyli na nasz apelowy plac. A przez plac jechała duża ciemna trumna. Jedni ciągnęli, inni pchali, z tyłu szedł milicjant. No i sunęli przez plac kolejni zmarli, kilku dziennie. Czarny obraz wraca w snach. Do dziś ta czerń przychodzi. Wraca obóz stworzony dla Polaków. Obóz do którego koniec końców sami trafiliśmy”.
>>>
Odpust
joanna morawiecka, tekst
filip łepkowicz, zdjęcia
maciej skawiński, zdjęcia
Ponad jarmarcznym gwarem dobiega nas proboszczowy głos znad ambony. Panowie w białych koszulach pod świątynnym płotem pobożnie trzymają butelki, wikary z tacą głaszcze jasne główki dziatek.
>>>
Najważniejszy jest człowiek - REPORTAŻ RADIOWY
magda skawińska
jędrzej morawiecki
- UWAGA - z powodu ograniczonej ilości miejsca na serwerze jesteśmy w stanie prezentować w -wędrowcu- jedynie fragmenty audycji archiwalnych. Zainteresowanych całością prosimy o kontakt mejlowy.
Mieszczuchom kojarzą się z bandą nierobów, nieudaczników, pijaków: mieszkańcy byłych PGR-ów, zostawieni sami sobie na początku lat 90-tych. Jacy są naprawdę? W 21 rocznicę podpisania Porozumień Gdańskich odwiedziliśmy
popegeerowskie wsie koło Szczecinka. Był rok 2001; pełną parą toczyła się akurat kampania wyborcza do parlamentu. Przypomnijmy.
>>>
Benedykt odwrócony
filip łepkowicz, zdjęcia
jędrzej morawiecki, tekst
Jak zabiłem, miałem syna trzyletniego, byłem żonaty, pracowałem w hucie. Żona robiła w domu handlowym "Emilia", największym w Warszawie. Syna zobaczyłem,
jak miał czternasty rok życia. Dostałem przepustkę. Ujrzałem go na klatce schodowej, akurat schodził. Serce mu podpowiedziało czy co, spojrzałem na niego, on mi
powiedział: <<tatuś>>. To do końca życia będę pamiętać. Jestem z nim w kontakcie. Ale to straszne było wspomnienie, nie ma jak opowiadać".
>>>
Ciężar pomocy
jędrzej morawiecki, tekst
maciej skawiński, zdjęcia
Monika: "Nie mam dzieci, nie wiem czy będę miała. A skoro gdzieś są dzieciaki, które potrzebują pomocy... W ankiecie wybiera się dziecko pod względem wieku i
płci. Przyjmuje się moralny obowiązek utrzymywania go do czasu uzyskania pełnoletności. Ja chciałam, żeby było jak najmłodsze - by pomagać mu jak najdłużej.
Mniejszych nie było".
Matka: "Były, były. Mi pani proponowała tę maleńką dziewczynkę, która ma co prawda rodziców, ale jest bardzo biedna. Tyle że ja chciałam, żeby to była
koniecznie pełna sierota. I tak jest. Mój chłopiec wychowuje się u wujostwa, Moniki - u dziadków. Obaj mają po osiem lat. Wszystko trwa już rok. A najpierw
przyszły ankiety. W nich - źródło utrzymania: pole. Dom w stanie miernym, kryty dachówką. Data i przyczyna śmierci rodziców. Zwykle ta sama data i ten sam
powód: masakra".
>>>
A wolność czym dla pana jest? - REPORTAŻ RADIOWY
jan janusz morawiecki
- UWAGA - z powodu ograniczonej ilości miejsca na serwerze jesteśmy w stanie prezentować w -wędrowcu- jedynie fragmenty audycji archiwalnych. Zainteresowanych całością prosimy o kontakt mejlowy.
Zaczynają się roczne przeszło poszukiwania. Próba odkrycia przeszłości
szpitalnej, przemilczanych transportów, archiwa, biblioteki, rozmowy z
dyrektorami, personelem, budowanie z wyrywkowych wspomnień spójnego obrazu
psychiatrycznych szpitali lat 50. i 60., miejsc, gdzie skrzyżowało się
życie stłoczonych pacjentów, upakowanych w wagonach, sanach i warszawach,
personelu z ogłoszenia, z przymusu, lekarzy przyjeżdżających za chlebem,
z nakazu, z ciekawości.
>>>
Znak słoneczny
jolanta krysowata
Plotkami zahuczały zagrody i plac w dzień targowy. Plotki zeszły do doliny i za rzekę. Ruch w karczmie zrobił się większy. Chłopi mniej zamawiali, więcej patrzyli
jak wygląda twarz człowieka, którego córka poszła w świat z dezerterem.
- Teraz to już na pewno tej nikt nie weźmie - powiedział ojciec do matki, nie zważając na obecność Marii. - Nie dość, że brzydka, to jeszcze jej siostra taki
wstyd dorzuciła do posagu.
>>>
Terorysta, zakładnik honoru
aleksy kosulnikow
- Najpierw nawet go nie zauważyłam. Stoi jakiś facet, milczy, łypie na boki. Nic tam, myślę, ojcowie rzadko przyprowadzają dzieci, wszystkich nie znam.
Potem podszedł do mnie, złapał za rękę, zaciągnął na grupową salę i mówi
cicho, nerwowo: "Jestem terrorystą. Mam wybuchowy materiał, zbieraj
dzieciaki, dzwoń na milicję". I wyciąga z torby dyplomatkę. A z dyplomatki
sterczy drucik jakiś.
>>>
Przypadek w restauracji - reportaż liryczny
władimir wysocki
W restauracji, tu i tam:
"Trzy niedźwiedzie, "Martwy witeź",
ozdobniki czterech ścian.
A za stołem tkwi samotnie
nasz kapitan.
- Wolne może? - zapytałem.
- Proszę usiąść.
...Zapal pan.
- "Kazbek"? Palę, lecz nie to.
- Nic tam. Wypij. Dawaj szkło.
...Wódkę niosą. Pij! Obowiązkowo.
Zdrowy bądź!
- A będę! Daję słowo.
>>>
Za całe życie
artur kumaszyński
... miłość, ból, faszyzm, łzy, troska, wojna, rozstanie, duma, tęsknota, śmierć, młodość, śmiech, wiosna, bieda, ojczyzna, grób, nienawiść, ogień, samotność, matka, radość, sen, wojsko, powrót, zagłada, podróż, niebo, słowa, noc, czas, dzieci, pies, mord, rozmowa, bóg, dezercja, wolność, kara, zwycięstwo, listy, siostra, chmury, chłód, brat, wiatr ...
>>>
Reporter zostaje żołnierzem
egon erwin kisch
Kisch chciał być wszystkim naraz: komunistą, mieszczaninem, Żydem, Czechem, Niemcem, internacjonalistą, światowcem. W 1921 roku zamieszkał w Berlinie, gdzie do roku 1933 miał też stałe zameldowanie. Rankiem, po pożarze w Reichstagu, został w Berlinie aresztowany i wydalony do Pragi, jego książki zostały przez nazistów oficjalnie spalone. Pierwsze lata emigracji spędził w Pradze, Paryżu i w krajach Beneluxu, z przerwami na polityczne akcje w Anglii i Australii oraz w Hiszpanii, gdzie toczyła się wojna domowa (1937/38). W roku 1940 udało mu się uciec przez Nowy Jork do Meksyku. W 1946 powrócił do Pragi, gdzie dwa lata później umarł. (Muzeum Żydowskie w Wiedniu)
>>>
ZONA: sekta Wissarionowców
Świat prostszy, prawdziwszy, bardziej namacalny. Zona pełna pragnień, utopii, odwagi odrzucenia tego co na zewnątrz. Historie wypaczeń i heroizmu wiary. Świat
czystszy, ale bolesny, obcy. Świat, który odrzucisz, przyjmiesz, zwątpisz, zrozumiesz - wszystko to, by na końcu pojąć, żeś dla zony obcy, że zona nigdy Cię do
końca nie przyjmie. (jm)
wyjazd I - strach i fascynacja
filip łepkowicz - zdjęcia, jędrzej morawiecki - tekst
wyjazd II - wypaczenia
jędrzej morawiecki - tekst, maciej skawiński - zdjęcia
wyjazd III - tęsknota nienasycona
maciej skawiński - zdjęcia, jędrzej morawiecki - tekst
Dobić końca
jędrzej morawiecki - tekst
filip łepkowicz - zdjęcia
- W dwudziestoosobowej klasie mogą być dwie piątki, pięć czwórek, siedem trójek, reszta - jedynki. Ale jeżeli cała dwudziestka dostaje jedynki to coś jest nie
tak. A tak stało się z gorzelnikami, tak jest z rolnikami - mówi Daniela Kijewska. - Tu padli wszyscy. To problem w skali kraju.
>>>
Spełniony sen księdza Sowy
jędrzej morawiecki - tekst
maciej skawiński - zdjęcia
"Tłumaczyliśmy księdzu Sowie, że przecież najważniejsze, jak tam wejdą, uklękną i się pomodlą. To i tak będzie wielka rzecz. Wiadomo -
po większości Msza spłynie jak po kaczce. Ale niechby uklękły choć dwie, trzy osoby - to i tak wiele" - mówi pani Grażyna. Ale proboszcz Sowa jest
zdenerwowany. Biega we flanelowej koszuli, pilnuje przygotowań do popołudniowej liturgii.
>>>
Poczwarka
jędrzej morawiecki, tekst
maciej skawiński, zdjęcia
Ma być zapis pokolenia. Opowieść o rozpadzie subkultur,
o prowincji, o braku środków, o ucieczce, o upadku mitów i o nowych mitach,
o piwie, lufce, o trollach, bezrobociu, snach o pasażerskim pociągu.
>>>
Głupi "kaowcy"
jędrzej morawiecki, tekst
filip łepkowicz, zdjęcia
Nie zrobią wielkiej
kariery. Nie podbiją świata. Nie skończą studiów prawniczych, ekonomicznych,
nie będą nosić krawatów, komórek, jadać w drogich restauracjach. Nie trafią
na pierwsze strony gazet. >>>